Sarajewo, majówka, dzieci… Serio?!


Każde miejsce, które uda się nam odwiedzić dostaje od nas na początku pełny kredyt zaufania. Podchodzimy do niego z otwartymi głowami i oczyma. Staramy się zrozumieć, poznać i uszanować to, co zobaczymy. To najlepsze co możemy zrobić, a wtedy otrzymamy wiele w zamian. Tak było z Sarajewem. To miasto z pewnością nie przychodzi na myśl, jako top 10 odwiedzanych miast europejskich i to z dziećmi. No, ale z dziećmi to każde miasto jest nie lada wyzwaniem. Nie ma już powolnego włóczenia się, przesiadywania w kafejkach i obserwacji ludzi dookoła. Nie ma delektowania się obiadem czy winem. W zamian dostajemy wspólny czas i tylko od nas zależy czy uda nam się bez spiny i większego stresu tak po prostu połazić i pozwiedzać. I tutaj warto znaleźć jakiś zadowalający wszystkie strony kompromis. Idziemy zobaczyć stare miasto, ale w tym samym czasie szukamy fajnej kawiarenki z lodami. Zatrzymujemy się na obiad, a podczas czekania wspólnie rysujemy na papierowych serwetkach. Tak to mniej więcej wygląda u nas. Oczywiście są też spięcia, podnoszony głos, marudzenie ( czemu tak długo, daleko jeszcze, pić, jeść, kup mi to, albo tamto) i ratujący każdą sytuacje smartfon… Normalka.

Sarajewo okazało się miejscem które, o dziwo jest fajne dla dzieci. Fajne, ale musieliśmy trochę się postarać. Jedną z atrakcji z pewnością był wjazd kolejką gondolową na szczyt góry Trebević dumnie spoglądający na Sarajewo. Kolejka ma swoją historię ( i nie jest ona niestety szczególnie radosna- jak większość miejsc, które zobaczyliśmy). Zbudowana w 1959 roku stała się bardzo popularna wśród mieszkańców i turystów. Zbudowano tutaj tor saneczkowy, w związku z igrzyskami olimpijskimi, które odbywały się w Sarajewie w 1984 roku. Niestety, została całkowicie zniszczona ( obiekt wykorzystany był przez Bośniackich Serbów jako punkt artyleryjski) podczas oblężenia miasta w czasie trwającej 3 lata wojny w Bośni i Hercegowinie. Została oddana do ponownego użytku niedawno, w kwietniu 2018 roku. Wojna w BiH i oblężenie Sarajewa będzie od tej pory nieodłączną częścią naszej wędrówki po tym jakże doświadczonym przez historię miejscu. Trebević Igor i Jarek odwiedzili dwa razy. Ten drugi, już bez Maluchów był bardzo aktywny. Udało się im zjechać rowerami z samej góry. Super pomysł, no ale trzeba jeszcze mieć ze sobą rowery ( warto zastanowić się nad taką opcją). Dzięki temu Igor miał super frajdę. Penetrował opuszczone budynki, biegał po torze saneczkowym. Wszystko to wygląda niestety smutno i cały czas chyba niepotrzebnie rozdrapuje rany mieszkańców miasta. A może to symboliczne przesłanie, aby takie straszliwe rzeczy nie wydarzyły się więcej…

XIAOYI

XIAOYI

XIAOYI

XIAOYI

XIAOYI

You may also like

LEAVE A COMMENT

Słów kilka o nas

IgiTravel czyli kto?

IgiTravel czyli kto?

Nasz rok kalendarzowy składa się z kilku wypraw i całej reszty, którą trzeba opanować przy trójce dzieci. Igor- lat 9. Znaki szczególne- nie zawsze ułożona, blond czupryna oraz szczupła sylwetka ciała ( pewnie od ciągłego ruchu-skakania, kopania piłki, wchodzenia na wszelkiego rodzaju przeszkody). Tymon- 3 latka skończy w grudniu. Tak jak Jego starszy brat, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 30 sekund. Niedawno do naszej ekipy dołączyła "niespodzianka" przywieziona z wakacyjnej wyprawy do Indonezji- Maksio. Urodził się 16 marca 2018 r. i rośnie jak na drożdżach:). Agnieszka i Jarek- staramy się ogarnąć całe to szaleństwo:)

Fanpage

Newsletter

Contact Us

Jesteśmy bardzo ciekawi, Kto znajduje się po drugiej stronie ekranu. Masz do nas pytanie, jesteś ciekawy dokąd zmierzamy? Może chciałbyś spotkać się z nami? Zapraszamy do kontaktu. Będzie nam bardzo, bardzo miło.

Bydgoszcz

+48504078916