Na mapie majówkowej wyprawy- przystanek Balaton.


Wyprawa z Trójcą , w tym z 1,5 miesięcznym Maksiem miała być dla nas ( pomimo wszystko) wypoczynkiem i odskocznią od codzienności. Wybraliśmy trasę, która pozwalała nam na w miarę sensowne przemieszczanie się ( odległości) no i umożliwiała zobaczenie czegoś nowego.
Pożegnaliśmy zamek w Koteśowej i przemiłych właścicieli kierując się nad węgierski Balaton. Dla mnie była to podróż sentymentalna. Balaton pamiętałam jako przystanek w trasie do Włoch podczas mojej pierwszej zagranicznej wycieczki.
Tym razem nasz nocleg w Topolcach to mały domek z miniaturowym podwórkiem. I tak była to frajda dla naszych „blokowych” dzieci. My, starzy doceniamy oczywiście możliwość wniesienia wszystkich pakunków bez pokonywania wielu schodów. Nie muszę wspomnieć chyba o szalonych zabawach na trawie i śniadaniu na malutkim, ale zawsze tarasie.
Co udało nam się zobaczyć nad Balatonem? Oczywiście sam Balaton, który wieczorową porą wyprosił nas atakującymi z każdej strony komarami. Trzeba było się ewakuować. Wokół Balatonu jest co robić. Ponad 200 km trasa rowerowa Balaton korut to tylko jeden z fajnych pomysłów na aktywne spędzenie czasu tutaj. Warto popływać w termalnym jeziorze w Heviz. Jest ono największym biologicznie aktywnym jeziorem termalnym, które podobno leczy ciało i duszę…
Udało się nam też pojechać na półwysep Tihany. Miasteczko o tej samej nazwie jest urokliwym zakątkiem, który pachnie lawendą i czerwoną papryką. Warto wejść na wzgórze, gdzie z XI wiecznego opactwa benedyktyńskiego zachwyci was widok na całe „węgierskie morze”. Szalony bieg w dół, który oczywiście zaczynał się moim przeraźliwym „ trzymaj Tymona!!!” to kolejna frajda po malinowych lodach jaką Igi i Tymon mam nadzieję zapamiętają z Tihany.
Jeździliśmy sobie wokół Balatonu, zatrzymując się oczywiście przy co ciekawszym widoczku i … winnicach. Dzięki charakterystycznemu położeniu Balatonu, w tafli którego przeglądają się wulkany wino ma tutaj niepowtarzalny charakter i smak.
Wina zakupione, czas nam było ruszać dalej. Kolejny przystanek na naszej majówkowej wyprawie? Villany.

You may also like

LEAVE A COMMENT

Słów kilka o nas

IgiTravel czyli kto?

IgiTravel czyli kto?

Nasz rok kalendarzowy składa się z kilku wypraw i całej reszty, którą trzeba opanować przy trójce dzieci. Igor- lat 9. Znaki szczególne- nie zawsze ułożona, blond czupryna oraz szczupła sylwetka ciała ( pewnie od ciągłego ruchu-skakania, kopania piłki, wchodzenia na wszelkiego rodzaju przeszkody). Tymon- 3 latka skończy w grudniu. Tak jak Jego starszy brat, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 30 sekund. Niedawno do naszej ekipy dołączyła "niespodzianka" przywieziona z wakacyjnej wyprawy do Indonezji- Maksio. Urodził się 16 marca 2018 r. i rośnie jak na drożdżach:). Agnieszka i Jarek- staramy się ogarnąć całe to szaleństwo:)

Fanpage

Newsletter

Contact Us

Jesteśmy bardzo ciekawi, Kto znajduje się po drugiej stronie ekranu. Masz do nas pytanie, jesteś ciekawy dokąd zmierzamy? Może chciałbyś spotkać się z nami? Zapraszamy do kontaktu. Będzie nam bardzo, bardzo miło.

Bydgoszcz

+48504078916