30- dniowe menu.


Nasza ostatnia, jeszcze nie do końca „strawiona” 30 dniowa podróż … Menu okazało się bardzo bogate, a każdy nowy dzień przynosił „dish of the day”.

Kuba okazała się cudownie naturalna. Panuje tutaj taka niesamowita lekkość bytu. Oczywiście, nie mogę wypowiadać się za mieszkańców tego biednego kraju, ale ja właśnie tak odebrałam pobyt na Kubie. Słońce, muzyka, która dosłownie podąża za tobą i nie daje o sobie zapomnieć, mojito i daiquiri podawane w każdej knajpce. Oprócz tego naprawdę mili ludzie. Czy to prawdziwy obraz Kuby? No cóż, biorąc pod uwagę, co przeszedł ten kraj i mieszkańcy, pewnie nie. Pewne jest jednak to, że mają w sobie siłę do godnego życia.

Na Kubie byliśmy prawie 10 dni. Zwiedziliśmy zaniedbaną piękność, (co zmusza do nieustannej refleksji) Hawanę. Samochodem wyruszyliśmy do Cienfuegos, a stamtąd do Trinidadu. To przecudnej urody, kolonialne miasto. Kusi senną, niespieszną atmosferą, kolorowymi fasadami budynków i brukowanymi uliczkami, który sprowadzono tu w okresie handlowego prosperity w XVIII w. aż z Bostonu. To tutaj z Igorkiem odwiedziliśmy szkołę podstawową zostawiając dzieciom zabrane z Polski małe podarunki. Oczywiście, na Kubie paliliśmy cygara, piliśmy mojito i zaliczyliśmy „standardowe” atrakcje typu wizyta w muzeum rumu czy jazda autobusem hop on hop off w Hawanie. Ta ostatnia mile nas zaskoczyła. Spodziewałam się sztampowego podejścia, a było to prawie 2h. jazdy po najdziwniejszych miejscach Hawany. Zobaczyliśmy chyba wszystkie „luksusowe” hotele, a także najdalsze dzielnice stolicy. Podczas naszego pobytu na wyspę zawitały „Wędrujące misie”- United Buddy Bears. Ponad 130 2-metrowych misi ( każdy pomalowany w barwy lub symbole danego kraju) od 2002 roku wędruje po świecie promując pokój i tolerancję w stosunku do drugiego człowieka. Ta wystawa miała swój początek w Berlinie ( skąd wylatywaliśmy) i dotarła do Hawany, ( w której akurat byliśmy). To było bardzo symboliczne zakończenie naszego spotkania z Kubą.

IMG_3824_resizeIMG_3713_resizeIMG_3790_resizeIMG_3865_resizeIMG_3841_resizeIMG_3907_resizeIMG_4005_resizeIMG_4058_resizeIMG_4121_resizeIMG_4153_resizeIMG_4191_resize

 

Z Hawany wyruszyliśmy do Meksyku. Do Tulum, na półwyspie Jukatan, Jarek przyjechał na 6-dniowy kurs nurkowania jaskiniowego. Okazało się to bardzo trudnym i pracochłonnym zajęciem. Tak naprawdę widywaliśmy się przez te dni tylko wieczorami na wspólnej kolacji. Przez ten czas Jarek spędził prawie 900 min. pod wodą, uczył się i zaliczał różnego typu testy sprawności nurka jaskiniowego.

Tulum nie jest jeszcze na szczęście tak skomercjalizowane i nasączone turystami jak Cancun czy Playa del Carmen. Jeszcze 8 lat temu było wioską rybacką. W 2008r. uzyskało prawa miejskie i widać, że cały czas się rozwija. Tulum ma piękne szerokie, piaszczyste i publiczne (!) plaże z lazurową, ciepłą wodą. Igorek miał nawet swoją ulubioną palmę na plaży Playa Santa FeJ. Tulum znane jest z prekolumbijskich ruin miasta Majów oraz cenot- studni wapiennych wypełnionych wodą. Po zaliczonym egzaminie przez Jarka, wyruszyliśmy w dalszą drogę do Meridy. Zahaczyliśmy o Chichen Itze ( kolejne prekolumbijskie miasto Majów). Piszę zahaczyliśmy, bo żar lejący się z nieba i tłumy turystów skutecznie odstraszyły nas od długiego zwiedzania. Na trasie pojawił się również żółtej urody ( budynki pomalowane na ten kolor) Izamal.IMG_4282_resizeIMG_4301_resizeIMG_4430_resizeIMG_4643_resizeIMG_4701_resizeIMG_4714_resize

Ostatni etap naszej wyprawy (ale jak to mówią w obcym języku – last but not least:)) to USA. Tym razem pojechaliśmy do Nowego Orleanu, a potem wypożyczonym samochodem przez Luizjanę i Alabamę dojechaliśmy na Florydę. Nowy Orlean mnie osobiście zachwycił. To bardzo energetyczne miasto. Położony przy delcie rzeki Missisipi sprawia, że ma mocny charakter, ( co udowodnił w 2005 r. podczas tragicznego w skutkach Huraganu Katrina). French Quarter, z piękną zabudową z okresu francuskiego i hiszpańskiego panowania nad miastem, to serce i dusza Nowego Orleanu. Uliczni artyści, malarze, muzykanci grający nie tylko jazz sprawiają, że to miejsce jest artystyczną instalacją, całodobową wystawą, która zaprasza do interakcji.

Jako, że podróżowaliśmy z 5-letnim, bardzo aktywnym chłopcem, nie mogliśmy pominąć Orlando i wizyty w Universal Studio. 2 dni szaleństwa, szybkich kolejek szynowych, filmów 4D, spotkań z bohaterami filmowymi i ulubionymi bajkami. Tego nie da się opisać słowami. Bo jak opisać uczucie, kiedy „prawdziwy” Spiderman skacze na Twój pojazd mechaniczny i zaprasza Cię do wspólnego ratowania Nowego Jorku przez Złem?

W Stanach jechaliśmy zjawiskową Route 98, płynęliśmy łodzią po wodach Parku Narodowego Everglades, żeby z baaardzo bliskiej odległości zaznajomić się z aligatorami. To tutaj Igor pierwszy raz jadł mięso z tego gada ( my też:)). Na koniec czekała na nas wizyta w niesamowitym muzeum dla dzieci w Miami. To miejsce, w którym maluch może sam zrobić zakupy w „prawdziwym” sklepie, zamienić się w lekarza, strażaka czy kapitana statku. Może nagrać piosenkę czy uczestniczyć w zajęciach artystycznych. W takich chwilach, żałuję, że jesteśmy w tym miejscu tylko przejazdem.IMG_4792_resizeIMG_4802_resize IMG_4793_resize IMG_4842_resizeIMG_4850_resizeIMG_5303_resizeIMG_5183_resizeIMG_5475_resizeIMG_5487_resize

To była fajna podróż, pełna pozytywnych emocji, wrażeń i nowych doświadczeń.

Nasza podróż w liczbach:)

30 dni w podróży
7 lotów
28h w samolocie
ok.5000 km przejechanych samochodem
900 min.nurkowania
22 viblogi
2 przeczytane książki ( plus 2 przewodniki)
4 przesłuchane audiobooki Jo Nesbo
28 kupionych cygar:)
3 nowe maskotki Minionki
100 kg bagażu głównego ( ufff)

7 pralek do prania po powrocie:)

„Tyl­ko wspom­nienie, to je­dyne, co oca­lało, je­dyne, co po­zos­ta­je z życia.” R. Kapuściński

 

Tagi: , ,

You may also like

LEAVE A COMMENT

Słów kilka o nas

IgiTravel czyli Kto?

IgiTravel czyli Kto?

Nasz rok kalendarzowy składa się z kilku wypraw i całej reszty, którą trzeba opanować przy dwójce małych dzieci. Igor- lat 7. Znaki szczególne- nie zawsze ułożona, blond czupryna oraz szczupła sylwetka ciała ( pewnie od ciągłego ruchu-skakania, kopania piłki, wchodzenia na wszelkiego rodzaju przeszkody). Tymon- 1 grudnia 2016 skończył roczek. Tak jak Jego starszy brat, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 30 sekund- a to dopiero początek! Agnieszka i Jarek- staramy się ogarnąć całe to szaleństwo:)

Fanpage

Newsletter

Contact Us

Jesteśmy bardzo ciekawi, Kto znajduje się po drugiej stronie ekranu. Masz do nas pytanie, jesteś ciekawy dokąd zmierzamy? Może chciałbyś spotkać się z nami? Zapraszamy do kontaktu. Będzie nam bardzo, bardzo miło.

Bydgoszcz

+48504078916