Suweniry z podróży


Nie wiem czy też tak macie…? My nie potrafimy się oprzeć , dlatego oprócz wspomnień z podróży i zdjęć przywozimy też namacalne dowody naszych wypraw. Dowody małych grzeszków- szaleństw zakupowych. Na szczęście podróżując wyrobiliśmy w sobie jako taki instynkt samozachowawczy. Chroni nas on przed ewentualnymi przykrymi konsekwencjami nadbagażu przy odprawie na lotnisku…

Trzeba jednak przyznać, że te polowania na pamiątki są bardzo miłe i oczywiście bardzo rozwijające językowo i kulturowo:). Gdzie jak gdzie, ale właśnie na lokalnych targach czy bazarach jest zawsze najciekawiej. Coraz rzadziej zdarza się nam wyjść z takiego miejsca z poczuciem porażki i wewnętrznego przekonania, że ” znowu nas oszukano”. Staramy się wyczuć kulturę danego miejsca i lokalnych handlarzy. Uśmiecham się nawet jeśli wiem, że cena którą słyszę to rozbój w biały dzień i po prostu ściema. Tak już jest i nie ma co się za bardzo spinać:) Oczywiście są kraje, gdzie lepiej nie pytać o cenę i nie dotykać bo sprzedawca od razu uznaje, że chcesz coś kupić. Jednak w większości przypadków to taka wspólna gra i żal byłoby w niej nie uczestniczyć. Targuję się, a jeśli widzę, że „koleś” nie jest zainteresowany i nie zależy mu na tej małej grze, odpuszczam. Wiem, że za kolejnym rogiem ulicy, w kolejnym sklepie znajdę identycznie taki sam przedmiot. Oczywiście, czasami trudno jest oprzeć się pokusie, kiedy już trzymamy tą jedną jedyną rzeźbę czy ażurowy świecznik ( tak było ze mną na targu w Maroku…)

No cóż, czasami ofiary muszą być- po jednej czy po drugiej stronie:)IMG_5802_resize

Kiedyś przywoziliśmy z podróży kubki. Wszystko super fajnie, do czasu kiedy nie masz już miejsca na kolejną „porcelanę”, a to co masz zbiło się- niestety nie do końca, więc z sentymentu zostawiasz nieszczęsny kubek bez ucha i starasz się pić tylko zimne napoje.IMG_5801_resize

Maski ( i inne cudowne płaskorzeźby) to też mniej lub bardziej ciekawy pomysł na pamiątkę z podróży.Choć- jedna moja kuzynka, jak zobaczyła naszą ścianę spytała ściszonym głosem- „wieszacie maski…?!” Buuu, zrobiło mi się zimno. Tylko na chwilę. Na szczęście szybko mi przeszło, tak jak kupowanie masek z każdego miejsca do którego jedziemy. Z prostej przyczyny- braku miejsca na ścianie. ( Choć oczywiście zostają ściany pokoi ościennych, ale jednak nie popadamy w przesadę).

IMG_5799_resizeIMG_5798_resize

Figurki. Z tym to już nie jest tak skomplikowanie. Nawet gwoździa nie trzeba wbijać. Zawsze znajdzie się kawałek mebla do ekspozycji:) Jeśli nie, to można taką figurkę schować i wrócić do niej po jakimś czasie. Bardzo lubię:)IMG_5803_resize

IMG_5804_resizeIMG_5815_resize

Osobny temat to płyny:) To temat bardzo szeroki. Mocny, słodki lub gorzkawy zarazem. W zależności kto w czym gustuje. Jako, że my (de)gustujemy, więc i płynów przywozimy w nadmiarze.IMG_5814_resizeIMG_5816_resize

Staramy się również poznawać cały czas nowe smaki i zapachy. Przywozimy je później do domu, żeby jak najdłużej zachować aromaty miejsc do których trafiliśmy:).IMG_5808_resizeIMG_5818_resize

No cóż, człowiek próżna istota… Taka torba lniana z Kuby to szyk i elegancja, prawda?:) Ostatnio, dostałam specjalne zamówienie na dwie takie torby. Reszta już rozdana, albo czeka na nowe właścicielki:) Koszulki, to już osobna kwestia. To domena Jarka. Nie pytajcie ile ich przywiózł. Na szczęście, tak jak wszystko z 100% cotton żywotność mają dość ograniczoną, więc może kupować kolejne:)

IMG_5810_resizeIMG_5811_resize561533_339252712832790_1287825677_n

Oczywiście, Igorek przywozi sobie zawsze jakieś „niesamowite, jedyne, niepowtarzalne” auta i samoloty. Oprócz tego mnóstwo kartek, biletów wstępu, pamiątek, które potem wklejamy do pamiętnika. Od pewnego czasu przywozimy też breloczki ( moi siostrzeńcy mają już specjalne tablice korkowe) i maskotki. Fioletowy Minion to najnowsza nasza zdobycz z Universal Studio, a tego małego zajączka kupiłam dwa lata temu od starszej pani w Kijowie… Jeszcze przed tym całym piekłem…

 

 

You may also like

LEAVE A COMMENT

Słów kilka o nas

IgiTravel czyli Kto?

IgiTravel czyli Kto?

Nasz rok kalendarzowy składa się z kilku wypraw i całej reszty, którą trzeba opanować przy dwójce małych dzieci. Igor- lat 7. Znaki szczególne- nie zawsze ułożona, blond czupryna oraz szczupła sylwetka ciała ( pewnie od ciągłego ruchu-skakania, kopania piłki, wchodzenia na wszelkiego rodzaju przeszkody). Tymon- 1 grudnia 2016 skończył roczek. Tak jak Jego starszy brat, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 30 sekund- a to dopiero początek! Agnieszka i Jarek- staramy się ogarnąć całe to szaleństwo:)

Fanpage

Newsletter

Contact Us

Jesteśmy bardzo ciekawi, Kto znajduje się po drugiej stronie ekranu. Masz do nas pytanie, jesteś ciekawy dokąd zmierzamy? Może chciałbyś spotkać się z nami? Zapraszamy do kontaktu. Będzie nam bardzo, bardzo miło.

Bydgoszcz

+48504078916